Wywiad ze Starym Chemikiem

Wywiad ze Starym Chemikiem

Mirosław Dworniczak znany jako Stary Chemik – jeden z największych, o ile nie największy, autorytet w Polsce zajmujący się na poważnie tematem e-papierosów.

Autor bloga – https://starychemik.wordpress.com/

Vaped.pl Znany jest Pan z analizowania epapierosów od chemicznej ich strony, zapewne dzieje się tak z racji zawodu, a czy używa Pan ich na codzień?

Stary Chemik Tak, oczywiście używam ich. Tak naprawdę tematem zainteresowałem się dzięki mojej przyjaciółce, tłumaczce języka włoskiego. Poprosiła mnie o przełożenie na prosty ludzki język słynnego raportu dr. Laugesena -pierwszej naukowej publikacji o e-papierosach. Pomyślałem: a może warto spróbować? I tak właśnie w 2009 roku, po 35 latach palenia zwykłych śmierdzieli (do 1,5 paczki dziennie!) przeszedłem na e-papierosy, bez żadnych problemów. Od tamtego dnia nie zapaliłem ani jednego papierosa, choć wcześniej próbowałem je rzucić wielokrotnie.

Czyli jest Pan prawdopodobnie uzależniony od nikotyny?

Każdy palacz i były palacz jest uzależniony, to tak jak z alkoholizmem. Osobiście miałem dość długie przerwy w dawkowaniu nikotyny, przez kilka miesięcy chmurzyłem zerówki, przez kolejne kilka w ogóle ich nie używałem (nie wracając do zwykłych – te mnie od ponad 10 lat po prostu odrzucają). Teraz używam nikotynowych, ale najczęściej z małym stężeniem (3-6 mg/ml). Tak, to jest uzależnienie, ale dokładnie takie, jak od kofeiny.

 Czy elektroniczne papierosy są dobra alternatywą dla zwykłych papierosów czy środkiem do ich rzucenia, co z kuracja cytyzyna?

Na pewno są zdecydowanie mniej szkodliwe, choć oczywiście nie możemy mówić, że są zdrowe. A co do istniejących alternatyw: to już zależy od indywidualnego podejścia. Znam ludzi, którzy traktowali je jako etap przejściowy, a potem zupełnie rzucili. Z kolei wielu nadal używa, traktując to rekreacyjnie. Co do cytyzyny – jeśli komuś pomoże, fajnie. Każdy sposób (cytyzyna, plastry, gumy itp.) jest dobry, aby pozbyć się fatalnego i zawsze zabójczego nałogu palenia. Istotne jest to, aby znaleźć najlepszą metodę, tzn. taką, jaka na nas zadziała.

Zajmując się chemiczna stroną e-papierosów styka się Pan z badaniami głównie zagranicznych instytutów, czy Polska jako jeden z krajów przodujących w procentowym udziale e-papierosów wśród uzależnionych od nikotyny, nie prowadzi takich badań i dlaczego?

Niestety, badania dotyczące e-papierosów są prowadzone głównie za granicą. W Polsce mamy jeden zespół – prof. Andrzeja Sobczaka, który wraz ze swoimi młodymi współpracownikami prowadzi naprawdę ciekawe
prace. Ma tam doskonałe warunki laboratoryjne i może wykonywać badania na światowym poziomie. Niestety, problemem jest ich finansowanie, bo władze nie są tym zainteresowane. Szkoda, zwłaszcza że prof. Sobczak
zbliża się do wieku emerytalnego, więc pewnie niebawem polskie badania przejdą do historii. Ale na pocieszenie dodam może, że właśnie w Polsce organizowana jest (w tym roku już po raz siódmy) coroczna konferencja Global Forum on Nicotine, na której spotyka się ponad 500 specjalistów z całego świata (od USA przez Europę aż po Afrykę, Azję,
Australię i Nową Zelandię) dyskutujących o rozmaitych aspektach używania nikotyny. Można się tam dowiedzieć o najnowszych badaniach medycznych, chemicznych czy psychologicznych związanych z tym alkaloidem. Wraz z prof. Sobczakiem jestem polskim współgospodarzem tego forum. O pracach można się zapoznać na stronie 

https://gfn.net.co


– zapraszam serdecznie!

 Co sądzi Pan na temat produktu Juul i marketingu prowadzonego przez producenta?

Juul nie jest specjalną rewolucją. Co do marketingu – faktycznie w USA jest dość agresywny i skierowany do młodzieży. Niespecjalnie mi się to podoba. Z drugiej strony – młodzież zawsze eksperymentowała – kiedyś z paleniem zwykłych papierosów (moje pokolenie), a teraz z e-papierosami. Miejmy nadzieję, że ta moda szybko minie, a wapowanie zostanie tym, czym miało być w założeniu – metodą rzucenia palenia
tytoniu skierowaną do dorosłych palaczy.

Czy zgadza się Pan z  ostatnimi działaniami rządu USA i FDA, czyli ban na płyny smakowe, które wg ww przyciągają nieuzależnioną młodzież czy powinniśmy podobne regulacje przenieść na europejski grunt?

To absolutnie najgłupszy możliwy pomysł, a sama idea wygląda na zrodzoną w gabinetach panów rządzących Big Tobacco. Zdecydowana większość ludzi, których znam (dodaję – dorosłych i bardzo dorosłych, np 50+) z radością używała i używa liquidów smakowych. Sam też na początku lubiłem właśnie takie smaki – jak najdalsze od duszącego ciężkiego tytoniu. Nie ma żadnych konkretnych badań dowodzących, że
takie smaki przyciągają młodzież. To mit powtarzany przez FDA i CDC. Jakoś nikt nie banuje smakowych wódek czy likierów – one nie przyciągają młodzieży?
Jeśli Europa pójdzie ścieżką amerykańską, przewiduję problemy. Przecież na rynku będą cały czas aromaty spożywcze i ludzie zaczną eksperymentować z mieszaniem. A to już może być groźne, bo większość aromatów jest na bazie oleju spożywczego – to jest ok, jeśli robimy coś do jedzenia, ale nie do inhalacji.

 Temat akcyzy w Polsce, czy jest potrzebna i to w takiej wysokości?

Akcyza w postaci takiej, jaką właśnie uchwalono, to chory pomysł, bo ceny liquidów poszybują w niebo. Wygląda to znowu na pomysł z podszeptu Big Tobacco. Jeśli już koniecznie chcą wprowadzić akcyzę, to powinna być ona minimalna – np. 0,01 zł/ml. Musi być zdecydowanie niższa niż akcyza na papierosy, bo wiadomo, że e-fajki mniej trują. Tymczasem ta, która zacznie obowiązywać jest znacznie większa niż
akcyza na paliwa czy spirytus.

Jeśli nie taka forma opodatkowania, to jaka byłaby lepsza? W jakiej wysokości?

Szczerze – żadna!

Płyny z zawartością kanabinoidow – THC, CBD, opiatow, kofeiny. Czy ma to sens, czy jest zdrowsza forma podania ww specyfików, czy jest wręcz przeciwnie?

Jestem przeciwnikiem wszelkich nielegalnych środków psychoaktywnych, niezależnie od drogi ich podawania. Owszem, są przypadki, w których THC jest używana w zastosowaniach medycznych – wtedy można to podawać
także drogą inhalacyjną. Opiaty? Brr, warto poczytać choćby książkę „Dreamland” Sama Quinonesa, aby zobaczyć, co zrobiły opiaty w USA. To jest dramat! Co do kofeiny – wolę ją zdecydowanie w herbacie. Nie ma szans, aby drogą inhalacyjną dostarczyć dawkę kofeiny, która będzie miała choćby śladowe działanie pobudzające.

Dziękujemy za wywiad, a może Wy macie jeszcze jakieś pytania, na które nie znaleźliście odpowiedzi? Zapraszamy do komentarzy tu bądź na Facebook’u:

https://www.facebook.com/vapedpl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *